Czterdzieści dni bez kolacji

Przedwiośnie i wczesna wiosna to dobry okres, by mniej jeść. Trudniej wtedy o świeże produkty. Ze względu na nasze uwarunkowania biologiczne, na zimę łatwiej jest przytyć. Po zimie dobrze jest zatem z powrotem schudnąć.

Opiszę tutaj mój eksperyment z niejedzeniem kolacji przez około 40 dni we wspomnianym okresie.

(PD)

Niejedzenie kolacji jest skuteczne. Schudłem. Jeden kilogram masy ciała to około siedem tysięcy kalorii. Jedna kolacja to może być około siedemset kalorii. Zatem w czterdzieści dni możemy schudnąć cztery kilogramy.

Czy było mi łatwo? [Edycja] Eksperyment przeprowadzałem kilka razy i było mi zwykle łatwo. Pamiętam tylko jeden taki okres, że nachodziły mnie nieprzyjemne myśli, by coś zjeść. Najbardziej pomagało mi wtedy częste picie wody.

Dlaczego akurat zrezygnowałem z kolacji, a nie np. z obiadu lub śniadania? Są tacy, którym jest dobrze bez śniadań, ale ja się do nich nie zaliczam. Rezygnacja ze śniadania lub obiadu może się wiązać z gorszą wydajnością w pracy, a do tego dochodzi ryzyko wieczornego obżarstwa. Wieczorny głód zaś rzadko kiedy przeszkadza w naszych codziennych obowiązkach.

Dodatkowo, wspomniane siedemset kalorii to zwykle bezpieczna granica odchudzania. Większa redukcja pożywienia może wiązać się ze zbyt dużym ryzykiem spowolnienia metabolizmu, co może nas za bardzo osłabić, a w długim terminie doprowadzić do przytycia. Choć w tej kwestii zdania wielu dietetyków są podzielone.

Niejedzenie kolacji pomaga nam mieścić się w tzw. ośmiogodzinnym oknie żywieniowym. Taki tryb polecają niektórzy dietetycy od tzw. tymczasowych głodówek (ang. intermittent fasting), wskazując na zwiększoną redukcję tłuszczu przy mniejszej stracie tkanki mięśniowej.

Czemu akurat rezygnować z kolacji przez czterdzieści dni z rzędu, a nie np. co kilka dni? Najbardziej ze względu na stały rytm i siłę postanowienia. Łatwiej wtedy o konsekwencję, niż w przypadku spontanicznego poszczenia. Do tego ciało się przyzwyczaja i wieczorny głód mniej doskwiera.

Czy pojawił się u mnie efekt jo-jo? Ostatnim razem niestety tak. Dobrze jest być na to wyczulonym, że dyscyplina w sferze jedzenia nie powinna znikać wraz z końcem postu.

Paradoksalnie, posty mogą pomóc nam cieszyć się jedzeniem. Gdy jemy dużo i regularnie, przyzwyczajamy się, że jedzenie jest i tak jakby "należy się". Gdy jedzenia brakuje, możemy je bardziej docenić i celebrować.

Post w okresie wczesnowiosennym jest tradycją w wielu kulturach i religiach. Uważam, że warto ją podtrzymywać.

Oczywiście, tradycje te mówią o czymś więcej niż o chudnięciu, koncentracji na sobie i swojej sylwetce. W chrześcijaństwie post wiąże się z przekraczaniem siebie poprzez otworzenie się na bliźniego i na Stwórcę, co tworzy słynną triadę post-jałmużna-modlitwa. Więcej można o tym znaleźć w książce "Rekolekcje. Modlitwa, post, jałmużna", autorstwa Grzegorza Rysia.

Chodzi o to, że skoro mniej jemy to mamy więcej czasu i pieniędzy. Zamiast wykorzystać to dla siebie, możemy wyszukać potrzebujących i dać im to, co zaoszczędziliśmy. W dzisiejszych czasach można np. przelać równowartość czterdziestu kolacji na konto wybranej organizacji charytatywnej.

W chrześcijańskiej tradycji postu zaleca się też, by wolny czas, uzyskany poprzez ograniczenie jedzenia, poświęcić na praktyki religijne. Może to być np. pogłębiony rachunek sumienia lub lektura Ewangelii. Tutaj komentarz: nie jest tu istotne, czy jesteśmy wierzący czy niewierzący, bo co przeszkadza fakt bycia niewierzącym w zrobieniu sobie rachunku sumienia?

Na koniec link do ciekawego wpisu Ajki o poszczeniu:
http://www.prostyblog.com/2014/04/post-o-poscie-w-poscie.html

15 komentarzy:

  1. A kto powiedział,że kolacja musi być równoważna 700 kaloriom, może składać się z bardzo małokalorycznych rzeczy. Jeśli nie jadasz kolacji to o której godzinie jesz po raz ostatni?

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra uwaga. To prawda, kaloryczność kolacji może być bardzo różna. To wyliczenie było przykładowe. Dla mnie też ta wartość jest dość duża, bo moje wysiłkowe dojazdy do pracy (rower, bieg, itp.) zwiększają zapotrzebowanie energetyczne.

      Gdy robiłem ten eksperyment, to ostatni posiłek był około godziny 14.

      Usuń
    2. I jakie byłe efekty tego eksperymentu? Osobiście nie wyobrażam sobie ostatniego posiłku o 14 (chyba, ze chodziłeś spać z kurami, i na dodatek była to zima), nie obyłoby się bez bardzo silnych środków nasennych.
      Marta

      Usuń
    3. Spało mi się dobrze i wcale nie chodziłem spać z kurami :).

      A po eksperymencie byłem chudszy o kilka kilogramów.

      Usuń
  2. Faktycznie, jeśli już miałbym się obejść bez jakiegoś posiłku to właśnie bez kolacji. Nie wyobrażam sobie żeby nie zjeść śniadania czy obiadu, człowiek byłby za mało wydajmy w normalnej pracy i to bez znaczenia czy pracuje fizycznie czy umysłowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. "co przeszkadza fakt bycia niewierzącym w zrobieniu sobie rachunku sumienia?"
    Trzeba uważać, żeby nie wpędzić się w poczucie winy, co może prowadzić nawet do nerwicy natręctw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej, żeby finalnym efektem rachunku sumienia była poprawa własnego zachowania, a nie przesadne zadręczanie się.

      Usuń
  4. Ja sam nigdy bym się takiego wyzwania nie podjął, uwielbiam jeść śniadania i kolacje, często przyjmują u mnie różne formy i ich przyrządzanie rzadko kiedy mi się nudzi. Podziwiam i mimo wszystko życzę dalszych sukcesów w walce o lepsze samopoczucie i lepszą sylwetkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wpis w słusznej sprawie. Cały czas zadziwia mnie jak wielkie zmiany w sobie/ze sobą można uczynić przez proste, niekiedy oczywiste zabiegi.
    Ogólnie bardzo doceniam dyscyplinę, choć często ciężko się zdobyć na to, by przełamać tę fazę wyrobienia nawyku, przyzwyczajenia się.

    Niedługo Wielki Post - więc dobra okazja na zgłębienie zagadnienia. Od kilku lat wyrzekam się na ten czas słodyczy. Z czasem stało się to już tradycją, ale taką bez głębszej reklesji, bez aspektu wewnętrznego (bądź duchowego).

    Dziękuję za odniesienia oraz przypomnienie, że to, czego sobie odmawiamy, możemy podarować komuś innemu. Albo chociaż sobie, w ten czy inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, miałem sporo trudności z dodaniem komentarza przez URL i LiveJournal, a widzę, że ostatecznie i tak wyszło anonimowo.
      W każdym razie wypada się podpisać.

      Pozdrawiam,
      Michał z JestemWiecMysle.pl

      Usuń
    2. Polecam dodawanie komentarzy przez Nazwa/adres URL :)

      Usuń
    3. A skoro praktykujesz rezygnację ze słodyczy na Wielki Post, to może o tym napiszesz na swoim blogu http://jestemwiecmysle.pl/? Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Kto wie, nie wykluczam. Jest jeszcze czas, by ewentualnie rozszerzyć listę ograniczeń.

      Usuń
  6. Popieram rezygnację z kolacji. Nie jadam kolacji od wielu lat, ale dbam o to, aby w ciągu dnia odżywiać się rozsądnie - czyli rano solidne i obfite śniadanie, porządne drugie śniadanie i konkretny obiad. Wiele osób, narzeka, że nie mogą jeść śniadania, ponieważ zwyczajnie nie mają ochoty na śniadanie. Ale najczęściej to skutek zjedzonej kolacji. To, co zjemy rano i w ciągu dnia, to na pewno spalimy - nie ma znaczenia, czy się ruszamy, czy nie, bo dużo kalorii zużyjemy na ogrzanie organizmu, nasz mózg pożera gigantyczne ilości glukozy, (po warunkiem, że pracujemy mózgiem ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie :). Czyli rozwiązanie sprawdza się nawet długoterminowo. Pozdrawiam.

      Usuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).