Pociągiem z trójką małych dzieci

Zdarzało mi się słyszeć: "Nie wyobrażam sobie, jak można się zabrać z trójką małych dzieci nad morze bez samochodu". "Jak przewieźć te wszystkie rzeczy?". No cóż, można. Zresztą kiedyś, dawno temu, było to całkowicie normalne, a dzisiaj może być dużo łatwiejsze. Oto jak wyglądała nasza ostatnia podróż z dziećmi:




Świeże powietrze, miłe towarzystwo - nie można czuć się samotnym. Polecam!


Oczywiście żartuję. Wracając do tematu: nie trzeba brać aż tak wielu przedmiotów. Na podróż w pięć osób wystarczyły nam:
- torba na kółkach
- doczepiana do niej torba podróżna (więc wyszła z tego jedna duża torba na kółkach)
- duży plecak
- składany wózek (dawniej braliśmy nosidło ergonomiczne, teraz jednak wolimy wózek).

Wielką zaletą podróży pociągami jest to, że dzieci mogą swobodnie chodzić. Nie muszą być unieruchomione w fotelikach (co przy wielogodzinnych trasach może być dla nich męczące). Nie stresują i nie dekoncentrują kierowcy. Mogą też:
- poznać inne dzieci i pobawić się z nimi
- rysować
- patrzeć wygodnie przez okno i wesoło komentować
- obejrzeć przewożone przez innych zwierzątka
- słuchać książeczek czytanych przez rodziców
- swobodnie rozmawiać z rodzicami.

Najmłodsze można bez problemów dużo nosić, co się przydaje, gdy płaczą.

Odpada konieczność częstych postojów ze względu na dzieci :).

Kolejna zaleta to większe bezpieczeństwo podróży. Ciągle na drogach w Polsce ginie kilka tysięcy osób rocznie, a kilkadziesiąt tysięcy zostaje rannych. Za to zgony i obrażenia podczas jazdy pociągiem są niesłychanie rzadkie. Ewentualnie trzeba uważać na kieszonkowców.

Teraz standard pociągów bywa całkiem niezły, np. w Pendolino. Ma on zresztą całkowitą rezerwację miejsc, więc nie będzie w nim tłoku. W innych ekspresach Intercity też jest nieźle. Pociągi regionalne są zwykle ładne, ale tu też od czasu do czasu może być tłoczno. Doświadczyliśmy tego na półwyspie helskim.

W pociągach uznawana jest Karta Dużej Rodziny, uprawniająca do sporych zniżek.

Bardzo, bardzo rzadko słyszy się nawet o placach zabaw w wagonach. Jeśli to się szerzej przyjmie, to podróże będą jeszcze lepsze. Bo bez nich, to dzieci mogą robić sobie plac zabaw na korytarzu. A wtedy może to  przeszkadzać innym. Raz nawet pewna Niemka się zdenerwowała i zwróciła mi uwagę: "Es ist ein Zug, kein Spielplatz." (to jest pociąg, a nie plac zabaw!). Droga dyrekcjo PKP - proszę o zorganizowanie placów zabaw w pociągach!

Pociągi nocne


Zdarzyło mi się raz jechać z dziećmi pociągiem nocnym w wagonie sypialnym. Zaleta: "teleportujemy" się w miejsce docelowe, bo większość podróży przesypiamy. Wady: łóżka są dosyć ciasne. Do tego dochodzi niedostatecznie zabezpieczenie średniego i wyższego łóżka, by ze spokojem położyć tam dziecko (dostosowane są dla dorosłych). Inną wadą jest, że trudno o dobre dopasowanie godzin, by wsiadać i wysiadać o normalnych porach. Jeśli koniec trasy jest o siódmej rano, to jest dobrze, ale gdy o czwartej, to się na to nie piszę.

Wady


Niemiłą niespodzianką mogą być niektóre przesiadki. Zwłaszcza, gdy zepsuła się winda lub gdy jej w ogóle nie ma. Wtedy trzeba przenosić bagaż po schodach, czasem nawet na raty: bo wózek z dzieckiem najpierw, a potem torby. Ważne, żeby przenosić ciężary ergonomicznie, rozkładając je w miarę możliwości po obu stronach ciała, przy prostych plecach i lekko zgiętych nogach. Droga Dyrekcjo PKP, proszę o zadbanie o dobre windy na stacjach. Na pewno wielu ludzi zniechęca perspektywa przesiadki z przenoszeniem bagaży po schodach.

Inna wada to oczywiście spóźnienia pociągów. Kiedy będzie u nas tak jak w Japonii, gdzie przeprasza się za minutowe spóźnienia?

Naturalnie, długie podróże z małymi dziećmi, zwłaszcza poniżej trzeciego roku życia, bywają niełatwe. Niezależnie od środka transportu. Bardzo małe dzieci potrafią dużo płakać, co może uczynić podróż trudną dla wszystkich. Żeby przynajmniej nie uprzykrzać podróży innym pasażerom, warto wybierać przedziały dla rodziców z dziećmi (nie zawsze nam się to udawało!).

Oczywiście, nie każdy przejazd pociągiem jest opłacalny. Jeśli dojazd samochodem jest porównywalny czasowo do dojazdu pociągiem, to można wybierać. Są jednak trasy, na których samochodem jest kilka razy szybciej.

Jeśli jedziemy pociągiem, a na miejscu chcemy jeszcze korzystać z samochodu (np. taksówki), to będziemy mieli problem z fotelikami. Niewygodnie jest je wozić, a na miejscu trudno zorganizować. Jazda bez nich jest mniej bezpieczna a w przypadku samochodów prywatnych nawet nielegalna. Można mieć tylko podstawki, ale są one mniej bezpieczne od dobrych fotelików.

Bilety na pociągi z rezerwacją dobrze jest kupować dużo wcześniej, żeby potem się nie okazało, że nie ma już miejsc.

Wad może być oczywiście więcej :).

A co Wy myślicie o podróżach pociągami z dziećmi?




5 komentarzy:

  1. Zaznaczam z góry, że nie pisze tego o wszystkich rodzicach z dziećmi. Ogromną "wadą" są inni podróżni, którym te dzieci mogą przeszkadzać.
    Trójka dzieci ciągle siadająca i wstająca i biegająca -może być uciążliwa. Wyglądanie oknem i ciągłe komentowanie, długie i głośne czytanie (czegokolwiek) i głośne rozmowy nieznośne. Pilnowanie psa ( jeśli ktoś z nim jedzie),żeby nie ugryzł dzieciaka który chce koniecznie się z nim bawić lub szarpie go z ucho. Kłótnie i wrzaski miedzy dziećmi - koszmar. Dzieci jedzące i pijące (patrz siorbanie, ciamkanie, chrupanie) nie do wytrzymania.
    Dlatego jak mogę unikam jazdy pociągiem.

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym samym pomyślałam :-) Dlatego zawsze wybieram wagon w strefie ciszy :-)

      Usuń
    2. Może powinny być całe wagony dla rodzin z dziećmi, żeby dzieci nikomu nie przeszkadzały. A w tych wagonach powinny być place zabaw.

      Usuń
  2. Jadąc samemu może wybrałbym pociąg, ale nie z dzieciakami i żoną. Z powodów ekonomicznych jeszcze kilka lat temu bardzo często jeździłem koleją samotnie. Zachlani kibole, naciągacze zbierający codziennie "na bilet", ordynarni złodzieje w nocnych, palenie na korytarzach, syf w wc, nocne pobudki na przesiadki, martwienie się, które wagony odpinają ze składu, a które jadą dalej, bieganie po peronach przez opóźnienia (zwłaszcza, kiedy się korzysta z różnych przewoźników). A prócz o wiele niższego komfortu - większy koszt wypadu rodzinnego.


    PS: Po kilku latach wróciłem do czytania tego bloga. Dzięki Tobie zrezygnowałem z kupowanych słodyczy i kilku innych wygód, które okazały się nie tyle zbędne, co szkodliwe. Trzymam kciuki za dalszą pracę!

    OdpowiedzUsuń
  3. A w jakich pociągach?

    Palenie na korytarzach ostatnim razem widziałem wiele lat temu.

    Na nocne pobudki na przesiadki to bym się sam nie pisał :).

    Fajnie, że zrezygnowałeś że słodyczy :).

    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).