Zrobiłem zakupy w sklepie spożywczym, w którym nie ma torebek foliowych

Pisałem ostatnio o zakupach bez opakowań w warzywniaku, teraz kolej na specjalne sklepy z żywnością na wagę, gdzie nie używa się torebek foliowych. Towar można przesypywać do swoich pojemników. Dzięki temu, śmieci nie zapychają naszego kosza, a potem nie trafiają na jakieś przepełnione wysypisko śmieci.



Podobno za kilkadziesiąt lat w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb. Czy to nie straszne? Niestety, przerażające zjawiska, jak na przykład Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, szybko się rozrastają.

Dlatego cieszę się z powstawania sklepów zero waste. Słyszałem o następujących lokalizacjach:

Warszawa: Nagie z natury, ul. Pokorna 2 lub ul. Klimczaka 15, https://nagieznatury.pl/
Wrocław: Bez pudła, Grabiszyńska 55/2, http://sklepbezpudla.pl/
Poznań: BIOrę, ul. Garbary 44/2, https://www.biore.com.pl/
Szczecin: Zmień To, ul. Małopolska 8, http://zmien.to/



Oby było więcej takich sklepów. Pojawią się, jeśli będą chętni na tego typu zakupy.

Ten wpis nie jest kryptoreklamą. Nie uzyskuję za niego żadnych prowizji. Piszę, bo tego typu sklepy bardzo mi się podobają.

Zacząłem jednak drobną trudnością. Wykorzystałem wszystkie moje słoiki na zakupy w warzywniaku. Poszedłem więc do tego nowego sklepu z pustymi rękami. Na miejscu nie sprzedawali szklanych pojemników. Wyjście prawie się nie udało. Na szczęście żona uratowała sytuację, bo wskazała gdzie można w pobliżu kupić artykuły kuchenne (było to "Pepco"). Mieli bardzo ładne pojemniki.

Dla dzieci ten sklep był atrakcją. Mówiły z przejęciem "ja chcę przesypywać", "ja chcę przesypywać". Nawet udało się nie rozsypać.



Sprzedawczyni powiedziała: "ładne ma pan te pojemniki". Ja na to: "Przydałyby się takie w Państwa sklepie. Może Państwo takie zorganizują?". W międzyczasie robiłem zdjęcia. Po chwili Pani sama zaczęła robić zdjęcia moim pojemnikom. Powiedziała, że chce je pokazać szefowi. Fajnie by było, gdyby coś z tego wyszło.

Jedzenie trafiło na spód wózka, w którym spało najmłodsze dziecko.

W sklepie można kupić ryż (czerwony, basmati), kasze (gryczaną, jaglaną, jęczmienną), płatki (owsiane, orkiszowe), rośliny strączkowe (soczewicę, fasolę, groch, ciecierzycę), kakao w proszku lub w ziarnach, nasiona (lnu, chia, sezamu, słonecznika, dyni, konopii), orzechy (włoskie, laskowe, brazylijskie, migdały, pistacje), rodzynki, daktyle, sól himalajską oraz wiele innych produktów.

Podam teraz koszt "kaloriodnia". A co to jest "kaloriodzień"? Wymyśliłem sobie taki termin. Chodzi o koszt dostarczenia organizmowi potrzebnej mu dziennej dawki kalorii, gdybyśmy jedli tylko jeden produkt. Naturalnie, nie namawiam do jedzenia tylko jednego produktu w ciągu dnia. Chodzi o to, by zorientować się, czy coś jest tanie czy drogie.

Przejdę do konkretów. Zakładam dniówkę rzędu 2500 kalorii. Koszt kaloriodnia dla płatków, ryżu lub kasz (głównie węglowodany): około 5-15 złotych. Strączkowych (dużo białka): 11-19 złotych. Nasion (białko, tłuszcze, węglowodany): 5-75 złotych. Owoców suszonych (cukry proste): 25-29 złotych. Orzechów (dużo tłuszczu): 33-55 złotych.

Oczywiście, nie jest dobrym pomysłem jedzenie tylko z jednej grupy, np. tej najtańszej, bo potrzebujemy jeść różnorodne produkty. Orzechy są drogie, ale i tak nie poleca się jeść więcej niż garść dziennie, więc cena wcale nie jest taka wysoka. Jeśli chodzi o nasiona, to są dobre i tanie (typu siemię lniane), jak i dobre i drogie (np. nasiona konopii, kakao).

Muszę jednak przyznać, że nie mieszkam blisko tych sklepów. Gdy będę przy okazji w okolicy, to z chęcią zrobię tam zakupy, ale może to nie być bardzo regularne. Kupię tam takie produkty, których nie ma w moim warzywniaku (mój warzywniak wspiera zero waste).

A dla tych, co mówią, że takie inicjatywy nic nie zmienią, przedstawię dwa fakty:

1. Kiedyś można było palić papierosy prawie wszędzie: na przystankach, w miejscach pracy, w pociągach, w restauracjach. Dziś jest to zakazane.
2. Na początku dwudziestego wieku ludzie nie myli zębów. Dziś myją.

Zmiana jest możliwa. Tak jak nieporozumieniem jest palenie w miejscach publicznych czy niemycie zębów, tak samo torebki foliowe i przesadne opakowania są nieporozumieniem. Mam nadzieję, że na nie też przyjdzie pora.

Na koniec dwa linki związane z ruchem zero waste:
http://panistrzelec.pl/minimalizm-i-ekologia-najprostszy-sposob-na-bardziej-ekologiczny-dom/
http://www.nanowosmieci.pl/

Do tego jeszcze moje konto na Instagramie: https://www.instagram.com/drogaminimalisty.



6 komentarzy:

  1. Wynika z tego, że w tym sklepie nie mają torebek papierowych. To może być problem dla wielu osób, które robią zakupy np. wracając z z pracy. Jeśli jeździmy samochodem to nie ma sprawy (można mieć torbę w bagażniku. Al jeśli jesteśmy pieszo lub autobusem i robimy zakupy spontanicznie to takie codzienne spacery ze słoikami w torbie (na wszelki wypadek)są uciążliwe.
    I druga rzecz, wydaje mi się, ze towar powinna nasypywać sprzedawczynie. Nie wiem czy chciałabym aby obce dzieci lub dorośli gmerali przy torbie gdzie za chwilę będę kupować np ziarna słonecznika, zwłaszcza jak jest akurat jakiś sezon na grypę lub inną chorobę.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla osób robiących zakupy „na mieście” albo wracając z pracy, bardziej praktyczne są woreczki materiałowe (można uszyć ze ścinków) i plecak, którego objętość można zwiększyć. A co do nakładania - pełna zgoda, też wolałabym, żeby to robił sprzedawca. Zdaje się, że musi mieć aktualne badania i książeczkę Sanepid-u.

      Usuń
    2. Marta: tam były jakieś torby, ale nie chciałem ich kupować. Wolałem bardziej trwałe szklane pojemniki. Przy zakupach "przy okazji" torby materiałowe mogą się faktycznie bardziej sprawdzić.

      A co do drugiej sprawy: i tak po chwili poprosiłem panią o nasypanie, bo pani miała w tym większą wprawę. A z przeziębionymi dziećmi nie wybierałbym się do sklepu :). Poza tym produkty przesypywało się za pomocą specjalnych nabierek - same ręce nie miały kontaktu z jedzeniem :).

      Usuń
  2. Nie miałam pojęcia, że taki sklep istnieje również w Poznaniu. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u nas tyle słoików litrowych po miodzie się marnuje - mogłam Ci oddać za darmo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, może w przyszłości jeszcze będę potrzebował :)

      Usuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).