Napoje bez opakowań - zdrowie, oszczędności i zero waste


Świeży sok bananowy z cynamonem z blendera. Pyszny i bez opakowań.

Dlaczego tak często napicie się czegokolwiek wiąże się z koniecznością wyrzucenia plastikowego, kartonowego lub szklanego śmiecia? Dlaczego taki śmieć ma najpierw zapychać kosz w naszym domu, a potem przepełnione wysypisko lub co gorsze - trafić do morza lub oceanu? Wolę tego unikać. Na szczęście często jest to możliwe. Co więcej, przy okazji można skorzystać finansowo, zdrowotnie i smakowo.

Uwaga: to nie jest wpis sponsorowany. Nie zawiera on materiałów reklamowych.


Świeżo wyciśnięty sok z buraka i marchwi z sokowirówki

Własne soki


Świeży sok z marchewki z sokowirówki
W jaki sposób uniknąć zbędnych opakowań przy napojach? Dobrym rozwiązaniem jest robienie własnych soków: z blendera, wyciskarki lub sokowirówki. Soki mogą być owocowe, warzywne, lub owocowo-warzywne. Zwykle są one smaczniejsze i zdrowsze od tych sprzedawanych w kartonach. Można zrobić rano litr lub dwa, a potem przelać do butelki lub nawet słoika i mieć na cały dzień. Duża porcja witamin i dobre nawodnienie organizmu poprawią też nasze samopoczucie i zdrowie. Obranie owoców i warzyw, zrobienie soku i umycie blendera zajmuje zwykle mniej niż pięć minut. Polecam mojego Instagrama, na którym umieściłem wiele zdjęć moich soków.

Sok warzywno-owocowy z blendera. Zawiera m. in. jarmuż.
Warto tu powiedzieć, że wiele kolorowych napojów w sklepach ma dużo dodanego cukru. Po co zaśmiecać nasze ciała i naszą planetę?

Soki owocowe w kartonach często są też pozbawione błonnika i wielu witamin, które normalnie są w owocach.

Woda


Organizacja Orb Media przeprowadziła duże badanie, z którego wynikało, że większość wód w plastikowych butelkach ma również mikroskopijne kawałki plastiku. Za takie "witaminy" to ja dziękuję!

W kwestii finansowej, jeśli kupujemy dziennie jedną butelkę plastikową wody, np. za 2 złote, to wychodzi nam około 60 złotych miesięcznie i około 700 złotych rocznie. Po dziesięciu latach 7000 złotych, a pięćdziesięciu 35000 złotych. Dużo.

W wielu miejscach woda w kranie już jest wystarczająco czysta, żeby ją pić, zwłaszcza po przegotowaniu. Niektórzy wysuwają tutaj kontrargumenty, że nie wiadomo, przez jakie rury płynie ta woda oraz że może ona zawierać bakterie i wirusy. Takie wątpliwości może rozwiać zakup filtrów: np. dzbanków filtrujących lub specjalnych systemów filtrującym, np. z odwróconą osmozą.


Dzbanek filtrujący 


Dzban filtrujący
Dzbanek filtrujący jest niedrogi  (nawet w okolicy 100 złotych) i wygodny. Mam i jestem zadowolony. Zawiera on wkłady, które trzeba wymieniać (niektóre podobno można  odsyłać do producenta). Jeden wkład jest przeznaczony na około miesiąc, a jego koszt to około 10 złotych. Wychodzi i tak taniej, niż za wodę w plastikowych butelkach. Szczególnie, że woda z kranu to koszt zwykle w okolicach jednego grosza za litr. Wadą dzbanów jest to, że nie są bardzo dokładne, np. nie filtrują wszystkich bakterii i wirusów, dlatego dodatkowo można by nawet gotować tak filtrowaną wodę. Uwaga: po założeniu nowego wkładu pierwszą porcję wody najlepiej wylać, a pić dopiero kolejne.

Systemu filtrujące z odwróconą osmozą


Rozważam też instalację systemu filtrującego z odwróconą osmozą. Jest to droższe rozwiązanie. Montaż i kupno mogą kosztować w okolicach tysiąca złotych. Trzeba wymieniać wkłady raz do roku, najlepiej przez autoryzowany serwis. Koszt: około 200 złotych rocznie. Żeby uzyskać litr przefiltrowanej wody, trzeba zużyć kilka litrów kranówki.

Cena uzyskanej w ten sposób wody będzie i tak niższa w od ceny wody z butelek plastikowych.  Nawet jeśli wliczymy koszt wymiany urządzenia raz na wiele lat.

Filtry z odwróconą osmozą usuwają więcej zanieczyszczeń, w tym wirusy i bakterie. Niestety, usuwają nawet za dużo, np. minerały. Dlatego poleca się dodać do nich specjalne mineralizatory.


A co z minerałami w wodach butelkowanych?


Zwolennicy wód butelkowanych mogą argumentować, że warto je pić, bo zawierają wiele minerałów. Okazuje się jednak, że zwykłe wody mineralne mają ich mało. Zwykle litr daje coś rzędu kilku procent dziennego zapotrzebowania na magnez, wapń lub inne składniki. Ta argumentacja może mieć uzasadnienie w przypadku wód wysoko zmineralizowanych, które dają kilkanaście, kilkadziesiąt lub nawet kilkaset procent wspomnianych składników (dokładne wartości zależą od konkretnego producenta).

Można dyskutować z tą argumentacją zwracając uwagę, że przy dobrze zbilansowanej diecie nie powinno być niedoborów minerałów. Jeśli nas to nie przekona, to dla redukcji śmieci możemy starać się wybierać wodę wysoko zmineralizowaną.

Bidon i termos


Jeśli wychodzimy z domu i chcemy mieć wodę ze sobą - to możemy wziąć bidon, termos lub nawet jakąś stałą, zamykaną butelkę. Jeśli kupimy sobie bardzo ładny model, to będziemy nawet wyglądać oryginalniej, niż nosząc ze sobą plastik.


 


 

Herbaty


Poszedłem niedawno do herbaciarni.

- "Dzień dobry, poproszę o nasypanie herbaty do mojego pojemnika".

Pani wyglądała na  zdezorientowaną, chyba nie była przyzwyczajona do takich próśb, zacząłem się więc tłumaczyć:

- "Spodobał mi się ruch zero waste, chodzi o to, by nie produkować zbędnych śmieci".
- "No dobrze. Acha, to będę musiała panu najpierw zważyć pojemnik."
- "Tak, poproszę. Nie ma pewnie zbyt wielu taki klientów jak ja?".
- "Ano nie ma".

Mam nadzieję, że wkrótce będą :).

Kupiłem tam tradycyjne, sypane herbaty. Niektóre są naprawdę bardzo dobre. Nawet nie mam teraz ochoty na herbaty w torebkach. Ich jakość często nie jest najwyższa, chociażby przez to, że zaparzając je, zaparza się też trochę materiału. A jak jeszcze  pomyślę o tych potrójnych opakowaniach: kartonik z dwudziestoma małymi  opakowaniami, w których każde ma jeszcze herbatę w małej torebeczce ...


Herbaty w herbaciarni w szklanych pojemnikach. Można mieć podobne w domu.


Ważenie herbaty w moim pojemniku w herbaciarni

Kawa


W tej herbaciarni można było też kupić kawę bez opakowania. Podobnie można zrobić w wielu wyspecjalizowanych sklepach z  kawą. Kawę w ziarnach można mielić szybko i wygodnie za pomocą młynka. Rzadko pijam kawę, więc nie próbowałem.

Mleko


Nie korzystałem z takiej opcji, ale w niektórych miejscach są postawione mlekomaty (link wraz z lokalizacjami: http://www.mlekomaty.org/). Można przelewać do swoich butli. Być może pojawią się kiedyś jogurtomaty.


Zakończenie


W dzisiejszych czasach bardziej niż kiedyś dba się o to, by segregować śmieci i przetwarzać je powtórnie. Z jednej strony cieszę się z tego, z drugiej jednak uważam, że dużo lepsze jest przede wszystkim unikanie śmieci w racjonalny sposób. Można to uzyskać nawet bez poczucia utrudniania sobie życia, wystarczy zmiana nawyków.




9 komentarzy:

  1. Zdecydowanie najważniejsze powinno być redukowanie śmieci. Jest jednak ono szczególnie trudne w przypadku napojów. I tak jak w domu pijemy już tylko wodę z filtra, to podczas różnych wyjazdów jest dużo trudniej. Dziecko też dostaje do szkoły wodę w butelce plastikowej. Jest ona używana tak długo, póki jej nie zgniecie albo nie zacznie przeciekać. Wtedy kupuję nową i znowu na kilka tygodni wystarcza.
    A to co mnie najbardziej martwi, to catering w przedszkolu. Wszystko jednorazowe i leci do kosza po jednym użyciu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!

      A co powiesz na jakąś bardziej trwałą butelkę? Spotkałem się z poglądem, że ponowne używanie plastikowych butelek jest niepolecane.

      Usuń
    2. Nie wiedziałam, że nie jest polecane.
      Mieliśmy bidon dla dziecka. W sumie nawet dwa. Jeden tak śmierdział plastikiem, że nie odważyłam się nalać do niego wody (niezbyt trafiony prezent, który do dzisiaj tkwi zakopany gdzieś głęboko w szufladzie). Drugi był metalowy. Byłam bardzo zadowolona, póki nie okazało sie, że przecieka. Zalał dziecku podręcznik, zeszyty i wszystko inne w plecaku. Podręcznik z biblioteki, bardzo się namęczyliśmy, żeby udało się go odratować.
      Szkła nie dam do szkoły, bo plecaki fruwają po korytarzu.
      Nie mam na razie żadnego dobrego pomysłu na zastępstwo plastikowej butelki. Polecasz coś konkretnego?

      Usuń
    3. Termos ze stali nierdzewnej z korkiem manualnym i dobrymi uszczelkami?

      Usuń
  2. Wow, ile sposobów na oszczędzenie - doceniam! Naprawdę doceniam, ja sam chyba jeszcze nie jestem na tym etapie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbuj latem zrobić lekko fermentowany napój z owoców. Ja robiłam na razie dwa kwasy: z porzeczek https://kiszonki.blogspot.com/2017/07/kwas-z-czerwonych-porzeczek.html oraz z truskawek https://kiszonki.blogspot.com/2017/06/kwas-truskawkowy.html
    Dodatek cukru jest nieszkodliwy - wszystkie cukry zostaną przerobione przez bakterie i drożdże. Te napoje można karbonizować czyli naturalnie nasycać dwutlenkiem węgla (niestety nie wymyśliłam lepszej metody niż karbonizacja w plastikowej butelce, ale można ją używać wielokrotnie). Taki schłodzony, lekko gazowany napój to fantastyczna alternatywa dla słodzonych, komercyjnych napojów, a i flora bakteryjna jelit ucieszy się z nowej dostawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka jest zawartość alkoholu? :). Nie więcej niż w kefirze, tak jak w komentarzu pod Twoim wpisem?

      A gdzie można kupić Twoje kiszonki na spróbowanie? :) (tak tylko Cię podpuszczam - wiem, że ich nie sprzedajesz).

      Usuń
    2. Nie sprzedaję. Ale możemy się kiedyś umówić na degustację - chyba nie masz daleko do Mysiadła. ;)

      Usuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).