Chód sportowy jako sposób na przemieszczanie się

Oj, śmieją się z chodziarzy, śmieją. Oto przykładowe komentarze znalezione w sieci:

"Skąd się wzięli chodziarze? To ci, co kiedyś wyprowadzali duże psy na spacer i nie mogli ich utrzymać".

"Wyglądają jak klienci, co rzucają się na półki w promocji w Biedronce".

"Zawody w szybkim chodzeniu są jak zawody w głośnym szeptaniu". 

"Nieładnie jest śmiać się z chodziarzy, ale oni faktycznie wyglądają, jakby spieszyli się do toalety".

"Następną dyscypliną olimpijską będzie chodzenie na czworaka lub tip topkami".

"Tak wyglądałem, gdy nauczyciel zabronił mi biegać na korytarzu w szkole, a ja spieszyłem się na lekcję".

"Podobnie wyglądają ludzie u mnie w pracy, gdy spieszą się po darmowe ciasto".

"Oni pewnie byli słabi w bieganiu".

Ale czyż nie kusi, by po przeczytaniu tych tekstów samemu spróbować? Ja się skusiłem i teraz uważam chód sportowy za bardzo ciekawy. Uczyłem się m. in. z tego filmu z Robertem Korzeniowskim:


Uwaga: jeśli komuś przeszkadza estetyka chodu, to może czytać dalszą część wpisu z myślą o szybkim chodzeniu, bez skręcania bioder.

A oto film, na którym sam próbuję być "Chód-akowską":



Mam w biurze prysznic, więc mogę docierać tam "samo-chodem sportowym". Wartą rozważenia opcją jest też łączenie chodu sportowego z komunikacją miejską lub jazdą autem. Wystarczy wysiąść lub zaparkować wcześniej (może się to przydać kierowcom mającym problem z wolnymi miejscami parkingowymi). W ten sposób można wkomponować trening w inne czynności w ciągu dnia, zamiast uczęszczać na dodatkowe zajęcia sportowe.

Można też wykorzystywać chód przy załatwianiu różnych spraw, np. przy drobnych zakupach (z plecakiem). W jedną stronę lepiej iść wolniej, by się za bardzo nie spocić. Za to szarżować w drodze do domu. W ten sposób mamy dużo sposobności do regularnych treningów. Kto powiedział, że wszędzie trzeba jeździć samochodem?

Chód sportowy mniej obciąża stawy i kolana niż bieganie. Do tego podczas chodu jesteśmy dość stabilni w poziomie i nie musimy się przejmować skaczącym plecakiem.

Osobom ze słabą kondycją może być łatwiej z chodem niż z bieganiem. Wystarczy zacząć od szybkich marszów i powoli rozwijać technikę w kierunku chodu.

Jeśli chodzi o mnie, to osiągana przeze mnie prędkość to 7-9 km/h. Co ciekawe, Robert Korzeniowski chwalił się tempem 15 km/h. Jak on to robił? A swoją drogą: chodził szybciej niż ja biegam, zabawne.

Po pierwszych treningach pojawiły mi się zakwasy w mięśniach dwugłowych i czworogłowych ud, piszczelowych przednich oraz pośladkowych. Pomimo tego, że jestem przyzwyczajony do biegów długodystansowych. Wspaniale! Między innymi o to w tym właśnie chodzi (znowu chodzi :).

Jak chodzić? Zaczynamy krok od pięty, noga musi być prosta aż oderwie się od ziemi z tyłu. Co najmniej jedna stopa musi być w kontakcie z podłożem cały czas. Podczas marszu kręcimy biodrami, żeby wydłużyć krok i zwiększyć prędkość. Do tego wymachujemy rękami, by wspomagać pracę bioder i iść bardziej stabilnie.

Chód sportowy zawsze mamy pod ręką (nogą?). Przydaje się tylko maska antysmogowa, wygodne obuwie i ubranie. Oprócz tego nie potrzebujemy specjalnego sprzętu. Sama prostota, minimalizm i zdrowie.





Polecam też poniższe wpisy o chodzeniu:

Chodzenie - najprostszy sport, z bloga Droga do Minimalizmu.
13 powodów, by chodzić, z bloga Wystarczy Mniej.

5 komentarzy:

  1. Haha, mój mąż się ze mnie śmieje, że ja tak chodzę na co dzień. ;) Ale nie, jednak brakuje mi tego fachowego wymachu nogą. Chociaż chodzę szybko i lubię w ogóle pieszo łazęgować (ale... 15 km/h? - szok!). Ciekawe, że piesze docieranie w różne miejsca często budzi jakieś wielkie niedowierzanie, choćby to było 3 km od domu. U nas, pod Warszawą, ludzie przemieszczają się głównie samochodami. A ja chodzę pieszo po zakupy, do znajomych, na różne spotkania, do urzędów - to czasem 5 km w jedną stronę i w miarę fajna wycieczka, ale ludzie pukają się w czoło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieźle, że tyle chodzisz. Czy w każdą pogodę?

      Czy udało Ci się kogoś "zarazić" chodzeniem?

      Usuń
    2. Bardzo ciekawy wpis i filmik naszego chodziarza. Warto wypróbować ten sposób, szczególnie zimą, kiedy narzekamy, że za zimno nam na bieganie :)

      Usuń
  2. Bardzo często właśnie tak wygląda u mnie spacer po lesie. Ja po prostu lubię szybko pokonywać dystanse, jak nie w taki sposób to na rowerze gdy mamy sezon wiosenno-letni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Denerwujące są takie komentarze. Dlaczego ludzi którzy idą w wysokie góry, odmrażają sobie ciało do tego stopnia, że amputują im stopy, ręce, nosy i jest OK. mało tego robi z nich się prawie bohaterów narodowych. Grający w piłkę to samo, a paru moich znajomych koszykarzy miało problemy ze stawami kolanowymi ale z kogoś kto gra w kosza, siatkę, tenisa nikt takich żarcików sobie nie robi.


    Marta

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).