Longboardem do pracy, sklepu lub apteki

Pisałem ostatnio o jeździe na longboardzie ze specjalnym wiosłem lub kijkami od nartorolek. Te sposoby bardzo polecam, zwłaszcza do ćwiczenia górnych partii mięśniowych. Co jakiś czas lubię jednak przejechać się samym longboardem. Na przykład do pracy, sklepu lub apteki.

Tak to wygląda (dalsza część wpisu pod filmem):


Jeśli chodzi o tempo, to na niektóre krótkie dystanse mogę śmiało konkurować z samochodami.

Na dłuższe dystanse często łączę dojazd z komunikacją miejską. Jeśli nie ma w niej tłoków, to jest to wygodne. Na pewno wygodniejsze niż przewożenie roweru.

Longboard można też łatwo włożyć do bagażnika i część trasy zrobić szybko autem, a część wolniej longboardem, ale traktując to jako potrzebny nam trening i równie potrzebną zabawę. Przy okazji, można w ten sposób czasem rozwiązać problem braku miejsc parkingowych: po prostu zatrzymać się wcześniej tam, gdzie miejsca są, a resztę trasy podjechać na desce.

No właśnie zabawę, bo to balansowanie ciałem, ten ruch i dynamika to fantastyczna sprawa! Wyjście, by coś załatwić, przestaje być nudnym obowiązkiem. Uwielbiam zamieniać obowiązki w zabawę.

Jeśli chodzi o sklepy czy apteki, to na razie nikt mnie nie przeganiał. A z rowerem to prawie zawsze. Czasem zostawiałem longboard przy drzwiach (jeśli sklep był mały), a czasem toczyłem go pionowo ze sobą, żeby nikt nie ukradł.

Zakupy można włożyć do plecaka. Małe do małego, średnie do dużego.

Jeśli dojeżdżałem do pracy, to brałem na miejscu prysznic.

Temperatura na dworze nie ma raczej znaczenia. Ostatnio jechałem gdy było około minus jeden stopni Celsjusza. Wystarczyło mieć m. in. czapkę, szalik, rękawiczki i kurtkę. Chodniki były odśnieżone, więc jazda była bezproblemowa.

Na smog i spaliny (a w zimie też na zimno) polecam maskę antysmogową dla biegaczy. Nie ma co na niej oszczędzać. Naprawdę.

Mam nadzieję, że w najbliższych dziesięcioleciach zmieni się mentalność ludzi w sprawie dojazdów do pracy i że zacznie się je traktować jak treningi. Treningi te mogą poprawić sprawność umysłu, sylwetkę, samopoczucie, a przy tym  relaksować i pozwolić na oszczędność czasu i pieniędzy. Bez zanieczyszczania środowiska.

Ostatnio bawiłem się tym longboardem z dziećmi. Coraz częściej sami na nim jeżdżą. Do tego zjeżdżali na nim jak na sankach z górki, gdy nie było śniegu. To jest dopiero minimalizm: nie potrzebujesz nawet śniegu, by sobie pozjeżdżać z górki.

Jeśli chodzi o wady, to prędkość jazdy jest mniejsza niż na rowerze. Częsta i długa jazda na longboardzie może obciążać kolana, choć jak ostatnio poprawiłem technikę i w końcu często zmieniam nogi to przestaję zauważać ten problem. Początkujący muszą być ostrożni, zwłaszcza przy ulicach, bo longboard może im "uciec".

Na nasze nierówne chodniki i kostkę Bauma nie polecam zwykłych deskorolek, skateboardów, czy nawet większości longboardów ze sklepów. Polecam Państwu używany przeze mnie od kilku miesięcy model Onda Board off-road z bardzo dużymi kółkami. Model ten ma bardzo dobre łożyska: kółko po zakręceniu w powietrzu kręci mi się nawet minutę. Kod rabatowy (10% zniżki) do sklepu https://www.landpaddling.shop/: POLEN. To jest reklama, ale szczera: na zasadzie używam, podoba mi się, polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).