Bieg do pracy po śniegu i w masce antysmogowej (z wideo)

W miejskim śniegu wiele moich jeździdełek przestaje się sprawdzać (np. longboard, nartorolki, a nawet snowboard). Postanowiłem więc podjechać do pracy miejskim rowerem. Wybrałem sobie jeden, klikam, a tu informacja "rower niedostępny". Spróbowałem wziąć inny: "rower niedostępny". I tak dalej i dalej. Nextbike nie podzielał mojego entuzjazmu do jeżdżenia ich rowerami po śniegu. Podobno zresztą zwożą je na zimę do magazynów. W takim razie postanowiłem pobiec.

Oto film jak biegnę:



Wiem, że niektórzy są niechętni biegom zimowym, bo jest niby za zimno. Według mnie temperatura nie jest problemem, bo od biegania ciało się błyskawicznie rozgrzewa. Chodniki są często odśnieżane, więc śliska powierzchnia występuje rzadko. A nawet gdy jest trochę ślisko, to można biec stylem ślizgającym, tzn. na końcówce kroku zrobić ślizg. Tak, jakbyśmy jechali na jakichś mikronartach. Ja przy tym macham mocno rękami, by mieć bardziej stabilny bieg. A gdyby było bardzo ślisko to ... może warto sobie wtedy odpuścić?

Natomiast realnymi problemami są spaliny i smog. Lepiej tego nie wdychać, szczególnie gdy ćwiczymy, bo wtedy oddychamy intensywniej. Założyłem więc maskę antysmogową. Najpierw trochę mi parowały okulary. Powiedzmy, że przestały, gdy dobrze ustawiłem maskę na twarzy. Oddychało mi się dość dobrze. Miałem wrażenie, że nie czuję nawet spalin. Kiedyś w ramach testu poprosiłem jakiegoś przechodnia z papierosem, by mi chuchnął. Poczułem, ale słabiej niż zwykle. Podziękowałem życzliwemu palaczowi i wróciłem do biegu.

Co jeszcze może być niebezpieczne: np. bieganie wieczorem bez odblasków, zwłaszcza gdy mamy ciemny strój. Możemy być za słabo widoczni dla kierowców.

Natomiast przestało być dla mnie problemem bieganie z plecakiem. Nawet, gdy niosę w środku ubranie na zmianę i obiad. Wystarczyło kupić model trekingowy.

Wieczorem wracam już komunikacją miejską. Słyszałem nawet o znacznie zwiększonym ryzyku kontuzji przy dwóch biegach w ciągu dnia. Poza tym ten drugi bieg już bardziej osłabia niż pomaga. No i może być po nim trudniej zasnąć.

Gdybym miał daleko do pracy, to część trasy bym jechał, a część biegł. A gdybym nie miał prysznica, to do pracy bym dojeżdżał, a z powrotem biegł.

Uwaga: mówią też, że w śniegu łatwiej o kontuzje, np. o mikrourazy od biegu po nierównej powierzchni. Tylko że w zasadzie w mieście tego śniegu zwykle jest mało, więc ryzyko chyba nie jest takie duże. Za to od soli można szybciej sobie zniszczyć obuwie. Cóż, na razie nie mam problemów.

Bieganie wydaje mi się najbardziej wymagające ze wszystkich sportów dojazdowych. W odpowiedniej dawce (około 30 minut) daje też największy strzał energii do pracy umysłowej w ciągu dnia. Tutaj uwaga: większe dawki, np. 60 minut, mogą już za bardzo osłabiać. Spadek energii możemy odczuć również wtedy, gdy za mało zjemy. Dawki? Ciekawe, mówię o bieganiu, jak o jakimś leku. W pewnym sensie jest to lek. I to wspaniały.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).