Nordic walking do pracy (plus auto lub komunikacja miejska)

Nordic walking kojarzył mi się głównie z osobami starszymi, dopóki nie spróbowałem. Teraz uważam, że jest to świetny wysiłek niezależnie od wieku. Po kilku dniach jestem zachwycony.

[Edycja] Oto jak chodzę:




Nordic walking to takie "super chodzenie", "chodzenie+" lub "chodzenie 2.0". To trening większości partii mięśniowych - górnych i dolnych. Do tego intensywniejszy niż samo chodzenie - spala się dużo więcej kalorii. Po tych kilku dniach czuję zakwasy w wielu miejscach ciała, a wydawało mi się, że jestem dość dobrze wysportowany. Szedłem 6-9 km/h.

To też dobra alternatywa dla biegania, bo znacznie mniej obciąża się stawy i kolana.

Nauka jest łatwa. Choć dobrze jest uczyć się z instruktorem, to powinno wystarczyć obejrzenie kilku instruktażowych filmików w internecie.

Jako osoba zajęta trenowałem Nordic Walking idąc do pracy (na miejscu brałem prysznic i przebierałem się w świeże ubranie). Łączyłem ten trening z dojazdem komunikacją miejską. Można go też łączyć z dojazdem autem - np. można wysiąść 1-2 km przed pracą, a resztę dystansu przejść z kijkami. Kijki są lekkie, zajmują mało miejsca, można je wygodnie przenosić i przewozić.

Większość z nas może uprawiać sport pięć razy w tygodniu wykorzystując do tego czas dotarcia do pracy, mieć szczupłą, wysportowaną sylwetkę i więcej energii na co dzień. To tylko kwestia zmiany mentalności. Chodzi o to, by kojarzyć dojazd do lub z pracy jako trening. Żeby to był nawyk. Warto też poprosić o instalację prysznica w miejscu pracy.

Do chodzenia wykorzystałem kijki od nartorolek (swoją drogą, dojazd na nartorolkach do pracy to pozytywne doświadczenie). Mam regulowane kijki, więc je trochę skróciłem. Co prawda ciągle były za długie, ale i tak było fajnie.

Niektórzy narzekają, że "każdy mój dzień jest taki sam". Ja często mam wrażenie, że każdy mój dzień jest inny, bo raz dojadę do pracy na hulajnodze, innym razem na longboardzie z wiosłem, jeszcze innym na nartorolkach, potem pobiegnę, a teraz szybko dojdę z kijkami.

Tak sobie myślę, że życie wykłada przed nami tyle wspaniałości. Wystarczy czasem tylko schylić się i podnieść. I nie zakopywać ich za swoimi codziennymi przyzwyczajeniami i stwierdzeniami "nie uda się", "to bez sensu", "to nie dla mnie", "no weź przestań", "nie wygłupiaj się", "nie chce mi się" czy "nie mam czasu".

2 komentarze:

  1. Testuję to rozwiązanie. Rankiem idzie się świetnie, jednak czć wtedy jak śmierdzą spaliny emitowane przez samochody (rozważam zakup maski antysmogowej). A po południu, gdy wracam, słyszę jaki hałas jest przy drodze. 1 dzień a już takie spostrzeżenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. To fajnie. Można sprawdzać przed wyjściem jakość powietrza na http://aqicn.org/map/poland/pl/.

    Maska może też się przydać.

    A da się może jakoś lekko zmodyfikować trasę, by nie iść przy głównych ulicach?

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do napisania komentarza :). Chętnie je czytam. Jeśli chcesz komentarzem zareklamować swoją stronę, to proszę upewnij się, że faktycznie przeczytałeś wpis, a Twój komentarz ma co najmniej kilka zdań. Zwiększy to szansę na publikację :).